Król Albert podda się testom na ojcostwo


Po miesiącach odmowy, książę Albert zdecydował, że podda się testom na ojcostwo w sprawie Delphine Boel. Stało się to po tym, jak sąd zdecydował, że emerytowany król za każdy dzień zwłoki będzie musiał płacić grzywnę w wysokości 5 000 euro.


„Jego Królewska Mość zaakceptuje badanie krwi, teraz, gdy jest do tego zmuszony”, powiedział w poniedziałek Guy Hiernaux, prawnik króla Alberta. Ale zrobiłby to „pod warunkiem, że wyniki będą utrzymywane w tajemnicy, dopóki najwyższy sąd Belgii nie wyda orzeczenia w sprawie odwołania od nakazu” - powiedział Hiernaux, który może „łatwo” przeciągać sprawę na kilka lat.


Sprawa Delphine Boël ciągnie się od lat. Gdy Albert był królem nie mogła go pozwać (belgijska konstytucja mówi, że król nie może być pozwany ani postawiony przed sądem, działając jako głowa państwa), więc próbowała pozwać księżniczkę Astrid i (wtedy) księcia Filipa. Wszystko się zmieniło w 2013 roku, gdy król Albert abdykował - przestała go chronić konstytucja, więc Delphine wykorzystała sytuację i pozwała go by dowieść, że jest jej ojcem.

Delphine twierdzi, że jest dzieckiem pozamałżeńskiego romansu między arystokratyczną matką, baronową Sybille de Selys Longchamps, a przyszłym królem Albertem, który był wówczas księciem, ożenionym z Paolą Ruffo di Calabria, z którą miał troje dzieci. Prawnicy twierdzą również, że dopóki Albert nie został niespodziewanie królem, był obecny w życiu Delphine, ale w momencie wstąpienia na tron zerwał wszelki kontakt - nieślubne dziecko mogło doprowadzić do kryzysu konstytucyjnego.


Przez tę sprawę, Delphine stała się osobą popularną w Belgii, a gazeta Le Soir w marcu przeprowadziła sondaż, w którym trzech na czterech Belgów popiera jej pozew. Obie strony ciężko przechodzą proces, nie rozmawiali ze sobą od lat. Król Albert podobno na samo wspomnienie jej imienia staje się zły.


Męscy monarchowie od dawna znani są z posiadania dzieci pozamałżeńskich, a takie historie były od wieków podstawą intryg pałacowych, ale rzadko są traktowane tak publicznie jak Delphine Boël. Historycy twierdzą, że jest to pierwszy przypadek wykorzystywania sądów w prywatnych sprawach belgijskiej rodziny królewskiej.


„To wszystko jest dla niego bolesne”, powiedział Hiernaux, prawnik króla. „Ma ponad 80 lat, nie ma dobrego zdrowia. Przeszedł wiele operacji serca. To jest bardzo trudne do życia. Dosłownie powiedział mi: „To wpływa na moje zdrowie”.

4 komentarze:

  1. Dlaczego dopiero teraz zdecydował się na badania, choć wiedział, że prędzej czy później zostanie do tego zmuszony? To tylko rozdmuchało sprawę, a prawdę i tak wszyscy znają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Ktokolwiek doradza Albertowi, robi to źle. Odmową badań itp. były król tylko się pogrąża i kompromituje.

      Usuń
    2. Zgadzam się. Skoro tak uparcie odmawiał badań, to z pewnością faktycznie jest ojcem. Zrobiłby znacznie lepiej, gdyby po prostu się przyznał.

      Usuń
  2. Zastanawiam się co ta kobieta chce osiagnac? Przeciez nawet jeśli jest corka Alberta, to oczywiste jest, ze on nie chce mieć z nia do czynienia, podobnie jak reszta rodziny królewskiej.
    Ta kobieta jest dorosla, dojrzala osoba, powinna zajac się swoim życiem, rodzina zamiast ciagac po sadach ojca, czy nie-ojca, który nie chce jej znac. Przeraza mnie, ze niektórzy sa az tak natrętni...

    OdpowiedzUsuń

Publikując komentarz zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych, takich jak nazwa użytkownika czy adres e-mail, zgodnie z rozporządzeniem art. 6 ust. 1 lit. a RODO. Dane te są przetwarzane w celu opublikowania komentarza na blogu oraz do celów statystycznych.