Aktualizacja: Król Albert ojcem Delphine Boel!


27 stycznia prawnicy króla Alberta wydali oświadczenie, w którym potwierdzili, że król jest biologicznym ojcem Delphine Boel:


Jego Wysokość Król Albert II zapoznał się z wynikami testu DNA, w którym się poddał na wniosek Sądu Apelacyjnego w Brukseli. Wnioski naukowe wskazują, że jest biologicznym ojcem Madame Delphine Boël.

Chociaż istnieją argumenty i obiekcje prawne uzasadniające, że ojcostwo prawne niekoniecznie oznacza ojcostwo biologiczne, a zastosowana procedura wydaje mu się dyskusyjna, król Albert postanowił nie wykorzystywać tych argumentów i zakończyć z honorem i godnością tę bolesną procedurę.

Król Albert podkreśla, że ​​od urodzenia Madame Delphine Boël nie był zaangażowany w żadną rodzinną, społeczną ani edukacyjną decyzję dotyczącą Madame Delphine Boël i że zawsze szanował więź między Madame Delphine Boël a jej prawnym ojcem.


Alain De Jonge, prawnik Delphine Boël, tak skomentował oświadczenie króla: „Uznanie jest ważnym krokiem w długiej bitwie, którą [Delphine Boel] prowadzi od kilku lat, aby jej prawdziwa tożsamość została ustalona w sposób niezaprzeczalny”.


 W wywiadzie, którego udzielił prawnik króla, Alain Berenboom, powiedział: „Król nie będzie już prawnie kwestionował, że jest jej legalnym ojcem. Zanotowaliśmy wyniki testu DNA. Pokazuje to, że król Albert z 99,99% prawdopodobieństwem jest biologicznym ojcem Delphine Boël. Król będzie traktował swoje dzieci jednakowo. Uwzględni Boël w swojej woli na tym samym poziomie, co inne dzieci. Król Albert ma zatem czworo dzieci.

Albert, Sybille i Delphine na Korsyce w 1974 roku/VIER

 Delphine Michèle Anne Marie Ghislaine Boël urodziła się 22 lutego 1968 roku w Brukseli. Jej rodzicami są Albert (ur. 1934), wtedy książę Liège, a później król Belgii oraz baronowa Sybille de Selys Longchamps (ur. 1941). W chwili narodzin Delphine oboje jej rodzice byli w związkach małżeńskich z innymi ludźmi. Albert z Belgii ożenił się z Donną Paola Ruffo di Calabria w 1959 roku; Sybille de Selys Longchamps wyszła za mąż za Jacquesa Boëla w 1962 roku.

Sybille, Delphine i Albert/Eurohistory

Albert i Sybille rozpoczęli związek latem 1966 roku: spotkali się w Grecji, gdzie jej ojciec był ambasadorem Belgii. W dokumencie ,,Nasza córka nazywa się Delphine", Sybille powiedziała: „Od początku czułam, że nie jesteśmy sobie obojętni. Kilka miesięcy później zostałam zaproszona na obiad. Siedziałam obok Alberta. Natychmiast zdałam sobie sprawę, że zrobiono to celowo. Paola była wściekła. Raz lub dwa uderzyła go łokciem. W tym momencie zdałam sobie sprawę, że żywi do mnie uczucia." Rozwijał się romans, a brat Alberta, król Baudouin, naciskał na ojca Sybille, aby zmusił ich do zakończenia związku. Jednak Sybille była już w ciąży z dzieckiem Alberta: „Myślałam, że nie mogę mieć dzieci, ponieważ miałam infekcję. Nie podjęliśmy żadnych środków ostrożności”. Albert wysłał kwiaty Sybille, gdy dowiedział się, że urodziła ich córkę. Jednak oficjalnie i prawnie Delphine była córką męża swej matki - Jacques Boela.

Delphine i Sybille

Na początku lat 80. Albert i Sybille zakończyli związek. Albert, który został królem Belgów w 1993 roku, i Paola pokonali problemy w swoim małżeństwie. Sybille rozwiodła się z Jacques'em Boëlem w 1978 roku, a następnie w 1982 roku wyszła za Michaele'a Anthony'ego Rathborne Cayzere'a, syna 1. barona Rotherwicka. Sybille została wdową po śmierci Anthony'ego w 1990 roku.


Od wielu lat Delphine Boël pozostaje w związku z Jamesem O'Hare. Para ma dwoje dzieci: Joséphine i Oscara.


Od końca lat 90. Delphine Boël, zarówno prywatnymi, jak i publicznymi kanałami, starała się zyskać uznanie króla Alberta II, że jest jej biologicznym ojcem. Przez prawie dwadzieścia lat król uparcie odmawiał przyjęcia odpowiedzialności za swoje czyny. Nie jest jasne, dlaczego król Albert zrobił dzisiaj ten krok. Przypuszczam, że chciał uprzedzić wydanie wyroku sądu, by w jakiś sposób zachować twarz - dotąd uchylał się od odpowiedzialności, ale teraz przyznał się ,,sam", nie czekając na sąd. Dodatkowo wybór daty ogłoszenia wydaje się nieprzypadkowy: 27 stycznia to dzień obchodów wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau, w tym roku przypadła tego dnia 75 rocznica tego wydarzenia. Z jednej strony to niesmaczne odciąganie uwagi od tej rocznicy, z drugiej zabieg mający na celu osłabienie siły rażenia oświadczenia króla. Prawdopodobnie on i jego doradcy mieli nadzieję, że wtedy król i jego ,,nowa" córka nie zajmą pierwszych stron w gazetach.

10 komentarzy:

  1. Chyba nikt nie miał wątpliwości, że tak jest, a przedłużając to król robił z siebie tylko pośmiewisko. W końcu, gdy się zdecydował, czy musiał wybierać dzień pamięci ofiar Holocaustu? Cała sprawa jest niesmaczna i smutna, a została rozwiązana w jeszcze bardziej niesmaczny sposób.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czemu mnie to nie dziwi... W zasadzie gdyby okazałoby się, że nie jest byłabym bardziej zdziwiona, po tylu informacjach o małżeństwie Paoli i Alberta, potwierdzenie tylko było kwestią czasu a i dobrze, że ona sama drążyła temat, to jakaś fatalna sprawa z tymi ludźmi, zdradzać, ranić, zostawiać, zaprzeczać i po co? No czas publikacji wskazuje, że dnia pamięci holokaustu nic nie przebije i że dzięki temu przejdzie bez większego zainteresowania

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe czy Delphine zrezygnuje teraz ze spadku, który otrzymala po swoim nie-ojcu?
    Niesmaczna sprawa i wyjątkowo natretna kobieta, która pchala się tam gdzie jej nikt nie chciał i nigdy nie zechce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to "się pchała"!? To raczej - wybaczcie wulgarność - Albert "się pchał" tam, gdzie nie trzeba...

      Usuń
    2. Dokładnie, ona tylko szukała prawdy o swoim pochodzeniu. Natomiast były król zachwał się karygodnie

      Usuń
  4. W ogóle mnie to nie dziwi. Delphine to skóra zdjęta z ojca, jest najbardziej do niego podobna ze wszystkich jego dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie Delphine przypomina najbardziej matkę Alberta, tragicznie zmarłą królową Astrid: te same rysy twarzy, te same usta, te same oczy. Po prostu współczesna kopia.

      Usuń
    2. Mnie też Delphine przypomnia matkę Alberta, jest bardzo podobna do swojej babci - księżniczki Astrid.

      Usuń
  5. Chyba nikt nie jest zaskoczony. Cała ta sprawa zupełnie pogrąża króla Alberta, a jego zachowanie i opublikowanie oświadczenia akurat tego dnia jest dla mnie żałosne. Nie mogę powiedzieć, że mi przykro ale Albert z pewnością nie zakończył spraw “z honorem i godnością“, użycie takiego sformułowania w tym kontekście jest aż śmieszne. Zastanawiam się tylko czy rzeczywiście uwzględni Delphine w swoim testamencie tak jak obiecał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie takie samo zdanie. Słowo "żałosne" to naprawdę jedyny odpowiedni wyraz, którym można opisać zarówno zachowanie Alberta, jak i opublikowanie tego oświadczenia akurat w takim dniu. Z kolei odniesienie się do "honoru i godności" jest, tak jak piszesz, naprawdę śmieszne i wręcz bezczelne. Albert nie jest pierwszym i nie ostatnim royalsem zdradzającym czy mającym dzieci na boku, ale zachował się w wyjątkowo żenujący sposób.

      Usuń

Publikując komentarz zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych, takich jak nazwa użytkownika czy adres e-mail, zgodnie z rozporządzeniem art. 6 ust. 1 lit. a RODO. Dane te są przetwarzane w celu opublikowania komentarza na blogu oraz do celów statystycznych.