Korona ci z głowy nie spadnie...-serial The Royals


Jakiś czas temu jedna z czytelniczek poprosiła bym napisała post o serialu The Royals. Troszkę mi zeszło z napisaniem tego postu, ale jeśli o czymś piszę, staram się bym wiedziała o czym piszę, więc chciałam obejrzeć choć kilka odcinków tego serialu, a na to musiałam znaleźć czas(co bywa rudne). Ale przejdźmy do rzeczy.



Akcja serialu rozpoczyna się gdy dzieci króla i królowej imprezuje: córka-księżniczka Eleonor- w klubie z dziwnymi osobami, alkohol leje się strumieniami, wszyscy wchłaniają duże ilości narkotyków, a syn-książę Liam-imprezuje ciut lżej, za to ląduje w łóżku z dziewczyną, która okazuje się córką szefa ochrony rodziny królewskiej. W tym czasie ich brat-następca tronu Robert-ginie w niewyjaśnionych okolicznościach na poligonie wojskowym. 



Poznajemy również resztę członków rodziny panującej: króla Simona-jedyny pozytywny bohater prawie bez wad, królową Helenę-autorkę wizerunku rodziny, która nie liczy się z nikim i niczym, za to inni muszą się liczyć z nią, brata króla-Cyrusa, który ma chrapkę na koronę i jego córki, które są barwnymi ptakami.


Serial od pierwszych scen uderza obuchem: narkotyki, alkohol, seks, śmierć. I to mnie nie zachęciło, ale przełamałam się i obejrzałam w sumie trzy odcinki. Nie sądzę by to wystarczyło na ocenę całości(powstały dwa sezony, każdy po dziesięć odcinków, a wczoraj miał premierę pierwszy odcinek trzeciego sezonu), ale pozwoliło mi na poznanie wstępu, estetyki, w której utrzymany jest serial. I to nie jest do końca coś co przypadło mi do gustu: za dużo tu przepychu, zarozumiałości, imprez. 


Nie podobają mi się szczególnie postacie Heleny i Eleonor(choć w córce dostrzegam jakieś ślady dobroci?). Królowej zależy tylko na władzy i wizerunku. Nie szanuje w szczególności swojej córki, którą traktuje jak czarną owcę, mimo że sama popełnia błędy. Natomiast Księżniczka wplątuje się w dziwne relacje, nie szanuje siebie, regularnie jej zdjęcia pojawiają się na okładkach bulwarówek. 


W internecie znalazłam komentarz mówiący o tym, że to po prostu 'przeróbka' innych seriali przeznaczonych dla młodzieży, w których bohaterowie z wyższych sfer ćpają, piją, uprawiają seks każdej nocy z inną kobietą. Nie ukrywajmy-właśnie tak to wygląda i tutaj, tyle że mamy do czynienia z członkami rodziny królewskiej.


Innym aspektem jest prawdopodobność zdarzeń: w realu rodziny królewskie mają sztaby osób od PR, a tutaj zajmuje się tym właściwie tylko królowa ze swoimi doradcami. Gdyby księżniczka była non stop fotografowana bez bielizny lub w innych sytuacjach stawiających ją w złym świetle, pałac musiałby jakoś zareagować(a nie tylko nagana od matki). Szczególnie gdy to osoba tak blisko tronu. 


Albo sytuacja gdy książę zabrał na kawę dziewczynę: po pierwsze-fotografowie nie mogliby znajdować się centralnie pod drzwiami pałacu, po drugie-specjaliści od wizerunku odradziliby takie zachowanie w kilka dni po pogrzebie brata. Albo podczas pogrzebu wraz z rodziną królewską wyszli ich pracownicy. Lub księżniczka pije i pali podczas Garden Party przy gościach, gdy powinna ich witać.


Ogólnie ten serial nie jest w moim typie, choć po trzech odcinkach mam ochotę dowiedzieć się co będzie dalej. Ale według mnie, to czy się komuś spodoba to sprawa indywidualna i zależy od gustu. Dlatego myślę że każdy powinien sam sprawdzić jak oceni ten serial.

Źródło zdjęć: Facebook

1 komentarz:

  1. Ten serial to takie moje małe guilty pleasure, przyznaję z bólem :)

    OdpowiedzUsuń

Publikując komentarz zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych, takich jak nazwa użytkownika czy adres e-mail, zgodnie z rozporządzeniem art. 6 ust. 1 lit. a RODO. Dane te są przetwarzane w celu opublikowania komentarza na blogu oraz do celów statystycznych.