Śpiewam tylko w deszczu...-musical Deszczowa Piosenka



W jednym z pierwszych postów o musicalach napisałam, że dotąd jedyny muzyczny spektakl, na którym byłam to Deszczowa piosenka i dziś przyszedł na post całkowicie poświęcony temu musicalowi.




Spektakl powstał na podstawie filmu pod tym samym tytułem z 1952 roku z Genem Kelly'm i Debbie Reynolds. Oba przedsięwzięcia mają tę samą fabułę: Don Lockwood(Kelly) i Lina Lamont(Jean Hagen)to gwiazdy kina niemego, dla których nadchodzi kryzys w postaci udźwiękowienia filmów. O ile Don świetnie śpiewa i tańczy, o tyle Lina strasznie fałszuje, ale nie jest tego świadoma. Wtedy pojawia się młodziutka tancereczka ze świetnym głosem-Kathy Selden(Reynolds), która wspomaga ekipę filmową i dubbinguje Linę. Całą sytuację komplikuje tylko fakt, że Don i Lina są razem by promować film, ale on zakochuje się w Kathy.


Ciekawostki o filmie: podczas premiery filmu Dona i Liny pojawiają się gwiazdy, które były parodiami między innymi Clary Bow i Poli Negri; w filmie to Kathy grana przez Debbie Reynolds dubbingowała Linę, ale w rzeczywistości to Jean Hagen ją grająca dubbingowała Debbie. W 2005 roku film znalazł się wśród setki najlepszych filmów w historii kina w magazynie Time, a trzy lata wcześniej został umieszczony na szóstym miejscu wśród filmów zapewniających dobre samopoczucie. Natomiast w rankingu na najlepszy musical XX wieku od lat utrzymuje się na pierwszym miejscu.


Adaptacja teatralna miał premierę 30 czerwca 1983 roku na West Endzie, a dwa lata później na Broadwayu. Polska premiera miała miejsce w 2012 roku. Była to data szczególna: 60 lat wcześniej nagrywano film, a sto lat wcześniej urodził się Gen Kelly. Ja sama na tym spektaklu byłam w 2014 roku w okolicach szesnastych urodzin z wycieczką szkolną. Pamiętam tłok przed wejściem, oddawanie płaszczy do szatni, szukanie miejsca(okazały się bardzo niewygodne, bo najtańsze) i automat z plastikowymi płaszczami dla widzów z pierwszych rzędów, by nie zmokli.


A potem sam spektakl: gasną światła i kurtyna idzie w górę. Słychać głos komentatora, który na żywo opowiada o premierze filmu Dona(Dariusz Kordek) i Liny(Basia Kurdej-Szatan). Później kolejne sceny i moment gdy wykonawcy śpiewają Singin' In the Rain w prawdziwym deszczu! To po to były te płaszcze! A potem antrakt i sprzątanie sceny z nadmiaru wody. I drugi akt i wielkie zdziwienie podczas sceny premiery filmu dźwiękowego, gdy tuż obok mnie pojawiło się kilku aktorów odgrywających rolę publiczności. A potem zakończenie(oczywiście szczęśliwe). I uczucie "to już po wszystkim?!". Tamto wydarzenie rozbudziło we mnie pragnienie, dotąd nieugaszone, by częściej chodzić do teatru. Niestety w tej chwili to marzenie się nie spełnia, ale za jakiś czas nad nim popracuję ;)

Źródła zdjęć: Teatr Roma, Teatry Warszawa, Tekstowo, alekinoplus.pl, Pinterest









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Publikując komentarz zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych, takich jak nazwa użytkownika czy adres e-mail, zgodnie z rozporządzeniem art. 6 ust. 1 lit. a RODO. Dane te są przetwarzane w celu opublikowania komentarza na blogu oraz do celów statystycznych.