Pierwszy odcinek serialu Wiktoria-moja ocena


Jak wiecie wczoraj na TVP 1 można było obejrzeć pierwszy odcinek serialu Wiktoria pod tytułem Lalka numer 123, ale mogłam obejrzeć dopiero dziś powtórkę, a teraz podzielę się z wami moimi wrażeniami.



Pierwsze trzy odcinki widziałam już wcześniej z napisami,  ale  gdy ogląda się coś po  raz kolejny, zwraca się uwagę na inne aspekty scen, dostrzega się nowe szczegóły. Tak było i w tym przypadku. Bardziej przykuły  moją uwagę suknie bohaterek, obrazy dziewiętnastowiecznego Londynu, w których można dostrzec pewną  sztuczność, emocjonalność scen, w których czasem nawet nie pada jedno słowo. Uwagę zwraca też muzyka skomponowana przez Martina Phippsa.


Na ekranie widzimy osiemnastoletnią dziewczynę, która zostaje królową i musi dojrzeć w przyśpieszonym tempie. Wchodzi w świat, od którego była przez lata  izolowana, przez co nie najlepiej  jest przygotowana do roli jaką ma pełnić. Dotąd całym jej  życiem zarządzała matka i  jej doradca, którzy nie chcą zrezygnować ze sprawowania nad nią  kontroli. Wiktoria jednak buntuje się i robi wszystko by podejmować własne  decyzje.. Jednak przez to wpada jakby z deszczu pod rynnę i uzależnia się od pomocy swojego premiera, co nie jest za dobrze postrzegane.


Przez młodzieńczy bunt Wiktoria nie słucha często rad, które pomogłyby jej często w trudnych sytuacjach lub by do nich nie doprowadzały. Jednak każdy musi popełniać większe lub mniejsze błędy by później wyciągnąć z nich wnioski. Jednym z błędów młodej Królowej przedstawionych na ekranie, była sprawa Flory Hastings, o czym za jakiś czas szerzej napiszę. Kilkakrotnie widzimy też jak Wiktoria zachowuje się jak typowa młoda dziewczyna-biega po korytarzach, działa pod wpływem emocji i bawi się z  psem.


Dużo uwagi zwrócono na pracowników dworu, którzy często starają się jak najwięcej zarobić na swojej pracy. Mając to na celu Penge sprzedaje niezużyte świece z pałacu i pada na niego strach, gdy Lehzen, która zarządza pałacem, wspomina o oświetleniu gazowym. Natomiast pani Jenkins zarabia na sprzedawaniu rękawiczek Królowej, która zakłada je tylko raz i nigdy ponownie.


Na pewno ciekawi was też relacja Wiktorii z lordem M. O tym również napiszę wkrótce, a teraz małe podsumowanie: pierwszy odcinek serialu trwa ponad godzinę, pozostałe będą nieco krótsze (około 50 minut), ale mimo takiej długości człowiek nie może oderwać wzroku od ekranu. Z odcinka na odcinek będzie coraz ciekawiej (kto z nas nie może się doczekać pierwszego spotkania Wiktorii i Alberta?). Niektórym nie podoba się zwracanie dużej uwagi na szczegóły, ale mi to nie przeszkadza. Ogólnie serial bardzo mi się podoba i nie mogę doczekać się kolejnych odcinków.

6 komentarzy:

  1. Ten odcinek zdecydowanie mi się dłużył, jednak godzina z hakiem jak na odcinkową produkcję to za dużo :/
    Mimo wszystko serial bardzo ciekawy, mam wrażenie, że będzie się coraz bardziej rozkręcał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejne odcinki będą krótsze ;)
      Z tego co widziałam wcześniej, to tak będzie się rozkręcał :)

      Usuń
  2. Też oglądałam powtórkę. Bardzo mi się spodobał ten serial. Choć przyczepię się szczegółów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jakie szczegóły w pierwszym odcinku zwróciły twoją uwagę?

      Usuń
    2. Inny nos królowej Fryderyki, niż w rzeczywistości. Kolor włosów księżnej Kentu. I brak Feodory. Jakoś nie widziałam też królowej wdowy Adelajdy.

      Usuń
    3. No cóż, wizje filmowych twórców często rozmijają się z rzeczywistością w kwestii dzieł tworzonych na podstawie czyjegoś życia.

      Usuń

Publikując komentarz zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych, takich jak nazwa użytkownika czy adres e-mail, zgodnie z rozporządzeniem art. 6 ust. 1 lit. a RODO. Dane te są przetwarzane w celu opublikowania komentarza na blogu oraz do celów statystycznych.