Radość najpiękniejszych lat...-Trylogia Sissi

  

W krajach niemieckojęzycznych trylogia o Sissi jest puszczana w każde święta Bożego Narodzenia i ja w ostatnie święta nawiązałam do tej tradycji i obejrzałam serię tych filmów, w których skład wchodzą: Sissi, Sissi-młoda cesarzowa i Sissi-losy cesarzowej.





Trzy filmy składające się na serię powstały w drugiej połowie lat pięćdziesiątych i miał na celu pokrzepienie obywateli Austrii dziesięć lat po wojnie. To jedna z ciekawostek, po inne odsyłam was na blog o Sissi  i odtwórczyni jej roli-Romy Schneider-http://kaiserin-sissi.blog.onet.pl, który swoją drogą bardzo wam polecam ;)




A teraz przejdźmy do moich wrażeń i odczuć: widać, że autorzy mieli określony wyżej cel w tworzeniu tego filmu, który pokazuje najlepszy czas Austrii i jego ikony-cesarza Franciszka Józefa i cesarzową Sissi, w cukierkowych barwach: wszystko zawsze dobrze się kończy, bohaterki są piękne i noszą bajeczne suknie, bohaterzy są przystojni w swych mundurach, mimo niesnasek między arcyksiężną Zofią i Sissi oraz innych problemów, młoda kobieta odnosi za każdym razem zwycięstwo.




Widać to między innymi w poglądzie kobiet na sytuację Węgier: starsza chce pozbawić je autonomii, a młodsza czuje z nią więź i próbuje pokazać mężowi plusy węgierskiej koronacji, do której doprowadza. W każdym z filmów ostatnia scena przedstawia też zwycięstwa Sissi: w pierwszym to ślub-zwycięstwo miłości, w drugim koronacja na Węgrzech-zwycięstwo polityczne, a w trzecim to podróż po północnych Włoszech, a w nich mimo porażki politycznej następuje zwycięstwo rodziny. Zwróćcie uwagę, że w każdej z tych scen Sissi nosi białe suknie.




To tylko niektóre przejawy 'cukierkowości', inną jest sprawa dziecka: Sissi w drugiej części rodzi córeczkę-Zofię, która umiera jakiś czas po narodzinach drugiej córeczki. Te dwa wydarzenia nie zostały przedstawione w filmach, a w trzeciej części, której akcja toczy się kilka lat po drugiej, jest córeczka, której imienia się nie używa, jest nazywana córeczką, dzieckiem, kochaniem, ale nie imieniem.





Warto też wspomnieć o aktorach grających główne role: Sissi zagrała Romy Schneider, która na planie była w podobnym wieku do bohaterki i podzieliła z nią podobne doświadczenia: obie w młodym wieku zostały rzucone na głęboką wodę-jedna została żoną cesarza najpotężniejszego państwa w Europie, druga zdobyła jedną rolą niesamowitą popularność, która może przytłoczyć w tak młodym wieku. Późniejsze lata pokażą i inne podobieństwa w ich życiorysach, a aktorka wróci jeszcze raz w Ludwigu II. Ostatnio wypożyczyłam książkę o Romy i za jakiś czas wam o niej napiszę.




Natomiast matka Romy-Magda Schneider zagrała w trylogii matkę Sissi, a w cesarza Franciszka Józefa wcielił się Karlheinz Bohm, w którym się zakochałam(ach, jak on kochał swoją żonę!). Ciekawostka! Nazwała swoją córeczkę Sissi, ponieważ urodziła się w czasie kręcenia filmów. Poza tym to imię stało się bardzo popularne po emisji trylogii.




W sumie cała trylogia bardzo mi się podobała i myślę, że do niej wrócę(może by tradycji stało się zadość w kolejne święta?). Mimo cukierkowości, są to filmy warte uwagi. Bo ich twórcom nie chodziło o wierne odwzorowanie życia bohaterów, ale o podniesieniu widzów na duchu. A to się udało-to dobre filmy na smutniejszy dzień-potrafią rozweselić i przywrócić wiarę, że wszystko ma sens i własne miejsce.




Źródła zdjęć: http://kaiserin-sissi.blog.onet.pl, Filmweb

2 komentarze:

Publikując komentarz zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych, takich jak nazwa użytkownika czy adres e-mail, zgodnie z rozporządzeniem art. 6 ust. 1 lit. a RODO. Dane te są przetwarzane w celu opublikowania komentarza na blogu oraz do celów statystycznych.