Wiktoria odcinek 7-moja ocena


W piątek na TVP 1 można było obejrzeć przedostatni odcinek pierwszego sezonu Wiktorii, więc wyjątkowo w niedzielę przeczytacie jak mi się podobał.


W pierwszej scenie widzimy jak podczas koncertu Wiktoria nagle wybiega z sali, a do Lehzen mówi, że ma mdłości. Albertowi mówi, że wszystko w porządku, ale on wzywa lekarza, który stwierdza, że Królowa jest w ciąży. Z poprzedniego odcinka możemy się domyślać, że taki obrót rzeczy się jej nie spodoba i faktycznie, Wiktoria przyjmuje tę informację z płaczem. Za to Albert jest wniebowzięty i oficjalnie ogłaszają dobrą nowinę. Jednak cieniem na te wydarzenia kładzie konieczność wybrania regenta na wypadek śmierci Królowej. Ona sama nie ma wątpliwości i wybiera męża, jednak ten wybór spotyka się z oporem wśród torysów.


By przekonać przeciwników, małżeństwo odwiedza jednego z nich. Powierzchownie Gospodarze byli bardzo mili, ale w duchu i między sobą wymieniali kąśliwe uwagi i nie mieli zamiaru dać szansy Wiktorii i Albertowi. Urządzają polowanie i próbują skompromitować Księcia, ale im się to nie udaje. Niedaleko Gospodarzy mieszkał Peel, który odwiedził ich i ich gości. Okazało się wtedy, że podziela zainteresowania Alberta w kwestii pociągów: obaj panowie byli ich gorącymi orędownikami. A jako, że Książę nie widział jeszcze lokomotywy, a Peel takową posiadał w swojej posiadłości, to zaprosił go na pokaz.


Ta komitywa i zachowanie męża nie spodobało się Wiktorii, która poprosiła go o wstrzemięźliwość w głoszeniu własnych sądów. Albert niby się zgadza, ale gdy ona jeszcze śpi, wyrusza do posiadłości Peela i tam wyrusza na przejażdżkę lokomotywą, co mu się bardzo podoba. Ale gdy wraca, czeka go zdenerwowana Wiktoria, która go oskarża o szkodzące jej działania. Jednak po przemyśleniu całej sytuacji sama jedzie do Peela, gdzie mężczyźni pracujący przy lokomotywie cieszą się, że wycieczka jej męża się udała i nic mu się nie stał, a tu nagle sama Królowa...


Jej również ta podróż się podoba i godzi się z Albertem, a później wracają do Londynu, w którym podczas ich nieobecności dużo się wydarzyło między Francatellim a Skerett: on najpierw dawał jej do spróbowania różne desery, a ona podpowiadała mu co mógłby do nich dodać by były smaczniejsze. A później on urządził dla niej pięknie oprawioną kolację ze świecami zwieńczoną wspólnie wynalezionym deserem. Bardzo podobało mi się to, że w końcu zobaczyłam Skerett w innej sukni niż szara oraz to jak relacja między nią i Francatellim się rozwija.


Powróćmy jeszcze do Wiktorii, która nie do końca odnajduje się w roli przyszłej mamy: wszyscy jej mówią, że powinna dużo leżeć, odpoczywać i nie przemęczać się, matka zaleca jej by zastosowała się do specjalnej  diety i by zdała część obowiązków na Alberta. Jednak Wiktoria czuje się dobrze: jest pełna energii, przymusowy odpoczynek ją denerwuje i chce pracować sama, bez czyjejkolwiek pomocy. W końcu jej matka odpuszcza i mówi, że dziecko samo jej powie czego potrzebuje.



Jak widać, w finałowym odcinku pojawi się Royal Baby i nie mogę się tego doczekać. Szkoda, że to już ostatnie odcinki, ale przecież sezon drugi jest kręcony, co jest dla mnie sporym pocieszeniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Publikując komentarz zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych, takich jak nazwa użytkownika czy adres e-mail, zgodnie z rozporządzeniem art. 6 ust. 1 lit. a RODO. Dane te są przetwarzane w celu opublikowania komentarza na blogu oraz do celów statystycznych.