Wiktoria odcinek 8-moja ocena+więcej


Wczoraj na TVP 1 można było obejrzeć 8 i zarazem ostatni odcinek pierwszego sezonu serialu Wiktoria, więc dziś, jak co tydzień, możecie przeczytać opis moich wrażeń po wczorajszym seansie.


Od samego początku widzimy sfrustrowaną Wiktorię: źle znosi ciążę, ma obawy co do porodu, chciałaby żeby już było po wszystkim. Ma za złe też matce i Albertowi, że próbują ją trzymać w pałacu i widzą w niej tylko naczynie z czymś cennym w środku-dzieckiem, a ona chciałaby by w niej cały czas ją-kobietę, która ma też własne potrzeby. Chce na przykład pokazywać się poddanym jadąc w powozie, a bliscy próbują jej to wyperswadować. Ona jednak stawia na swoim i wyrusza na przejażdżkę, podczas której zaczepia ją Kapitan, który od dawna przysyłał listy, w których pisał, że uwolni Królową spod niemieckiego jarzma.


Ten incydent nie pociąga zbyt wielkich reperkusji, ale daje argument przeciw opuszczaniu pałacu przez Wiktorię, ona jednak kolejnego dnia ponownie opuszcza pałac, tym razem w towarzystwie Alberta. O mało nie dochodzi do tragedii-Edward Oxford próbuje zastrzelić parę królewską. Zostaje zatrzymany i wydaje się, że zostanie mu zasądzona kara śmierci, ale najpierw śledztwo daje zaskakujące dowody: Oxford był członkiem organizacji Młoda Anglia i miał czekać na instrukcje z Hanoweru. Lecz dalsze działania policji obalają te informacje: lista członków organizacji to nazwiska spisane z jednej książki, a list z instrukcjami napisał sam adresat.


Okazuje się też, że Oxford strzelał z nienaładowanego pistoletu oraz, że jest niezrównoważony psychicznie, więc nie mógł odbyć normalnej kary, ale skierowano go do zakładu psychiatrycznego. Albert jest tym oburzony, ale Wiktoria mówi, że jako królowa musi akceptować prawa narodu, a więc postanowienia sądu i pokazuje się poddanym, co później komentuje: poddani wiwatowali bardziej niż podczas koronacji. 


Jednak nie wszystkie problemy zostały rozwiązane: w Londynie pojawił się król Hanoweru i zarazem dotychczasowy następca tronu. Podczas audiencji u Królowej sugeruje, że bukiecik fiołków może zostać zastąpiony przez pistolet. A gdy wychodzi na jaw informacja, że mógł maczać palce w próbie zamachu na królową, jego osoba jest wyraźnie niepożądana w towarzystwie. Choć jego powiązania z zamachowcem okazują się nieprawdą, Wiktoria podczas ich rozmowy mówi mu, że jest lepszym monarchą niż on, a jego nadzieje na brytyjski tron spełzają na niczym, gdy Królowa rodzi zdrową córeczkę i sama też bardzo dobrze się czuje.


Jak widać główny wątek kończy się happy endem, ale nie jest tak w innych przypadkach: do Londynu przybywa książę Ernest i nawiązuje ponownie kontakt i flirt z księżną Sutherland. Oboje zdają sobie sprawę z tego, że się kochają i, że nie mogą być razem. On odwiedza ją nocą, ale tylko po to by dała mu pukiel swych włosów. I na tym właściwie kończy się ich wątek. Brak szczęścia w miłości mają też Francatelli i Skerett-on proponuje jej by razem pracowali w innym miejscu i by byli razem, lecz ona odmawia, czego żałuje, gdy on odchodzi z pałacu.



Jak widać finałowy odcinek obfitował w zwroty akcji i mimo pozytywnego zakończenia głównego wątku, pozostawia niedosyt, ponieważ poboczne wątki nie mają pozytywnego zakończenia. Cały sezon był niesamowity i nie mogę się doczekać kolejnego.

***

W kolejne soboty będę publikowała notki o tym jak wyglądały naprawdę wydarzenia przedstawione w Wiktorii.

***

Nowe zdjęcia z planu 2 sezonu Wiktorii:



Źródła zdjęć: Daily Mail, Facebook

1 komentarz:

Publikując komentarz zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych, takich jak nazwa użytkownika czy adres e-mail, zgodnie z rozporządzeniem art. 6 ust. 1 lit. a RODO. Dane te są przetwarzane w celu opublikowania komentarza na blogu oraz do celów statystycznych.