Recital Natalii Piotrowskiej ze Studia Accantus


Kochani dziś nie będzie królewskiego postu, tylko inny-o spełnieniu się jednego z moich marzeń muzycznych. Jeśli ktoś chce coś przeczytać o BelRK lub NRK, zapraszam jutro, a dziś opiszę wam moje przeżycia związane z recitalem Natalii Piotrowskiej ze Studia Accantus.




Od ponad dwóch lat uwielbiam nieustannie Studio Accantus. Pisałam wam o nim rok temu (tutaj). Co się zmieniło od tamtego czasu? Wysłuchałam ich wszystkich piosenek, oni sami publikują już w każdą środę tylko piosenki, właśnie skończyli swoją pierwszą trasę symfoniczną. A do mojej playlisty trafiły kolejne ich piosenki, np. Królowie świata, Belle, Pod drzewem, Miasto gwiazd oraz poznałam nowe świetne musicale-Hamilton, La la land.



Zmieniła się też jeszcze jedna rzecz-w końcu byłam na koncercie Accantusa! Jeszcze trwała trasa symfoniczna, a na Facebooku Accantusa pojawiła się informacja o recitalach Adriana Wiśniewskiego w Krakowie i Natalii Piotrowskiej w Warszawie. Już dużo wcześniej obiecałam sobie, że gdy zamieszkam w Warszawie i będzie w niej koncert Accantusa, to na pewno na niego pójdę-i tak się stało. Od razu gdy tylko zobaczyłam tę informację, zarezerwowałam bilet dla siebie, a następnie stwierdziłam, że sama nie pójdę i zaprosiłam koleżankę, która nie słyszała wcześniej o Studiu, ale gdy podesłałam jej parę linków do piosenek, zgodziła się mi towarzyszyć.



W końcu nadszedł ten dzień-30 listopada. Nie mogłam się go doczekać, szczególnie, że ten koncert był dla mnie moim własnym prezentem na urodziny, które obchodziłam tydzień wcześniej. Oczywiście, ja jak to ja miałam nawał czarnych myśli, a co jeśli się spóźnię, zgubię, coś będzie nie tak z moim biletem, etc. Na szczęście do żadnej z tych rzeczy nie doszło, byłam razem z koleżanką nawet przed czasem i jeszcze przed koncertem mogłam zobaczyć Dorotę Kozielską-mamę Bartka Kozielskiego, który jest reżyserem Studia Accantus i tłumaczkę części tekstów piosenek oraz Adriana Wiśniewskiego-jednego z artystów Studia.



W końcu wybiła godzina dziewiętnasta i zostaliśmy wpuszczeni do sali, gdzie zajęliśmy swoje miejsca. Koncert rozpoczął się z kilkuminutowym opóźnieniem-czekaliśmy na spóźnialskich. W końcu na scenę wyszła Natalia Piotrowska i Adam Sychowski, który grał na pianie. Natalia nas powitała i zaczęła śpiewać. I to jak śpiewać! Większość piosenek, które zaśpiewała znałam już wcześniej w jej wykonaniu, ale na żywo to zupełnie coś innego-piosenka inaczej brzmi na żywo w wykonaniu jednego instrumentu i głosu niż z całym podkładem na nagraniu oraz z czasem każdy artysta stwierdza, że coś może zabrzmieć lepiej w nieco inny sposób niż wcześniej.



Co do repertuaru i gości-zacznę od pytania jednej koleżanki, która pytała, czy będzie Kuba Jurzyk-powiedziałam, że będzie i miałam rację. Druga koleżanka (ta która była ze mną na koncercie) stwierdziła, że bez Upiora w operze to nie będzie udany recital-uspakajałam ją, że będzie i ponownie miałam rację ;) Natalia zaśpiewała przede wszystkim piosenki, które są dostępne na kanale Studia Accantus w jej wykonaniu, ale było też kilka zaskoczeń. Część z tych piosenek zamieściłam w tym poście, ale wszystkich po prostu się nie da, ponieważ na You Tube nie wszystkie są dostępne, choć mam nadzieję, że za jakiś czas to się zmieni.



Repertuar był zróżnicowany-czasem musiałam powstrzymywać śmiech, a czasem łezka kręciła się w oku. W duchu śpiewałam wszystkie piosenki razem z Natalią. Po koncercie uśmiech nie schodził mi z twarzy i nie mogłam się z koleżanką nagadać o wrażeniach z recitalu, które po obu stronach były jak najbardziej pozytywne. Później przez kilka dni moje myśli wędrowały do wrażeń z tego wieczoru i teraz też z przyjemnością do niego wracam.


Post udostępniony przez Studio Accantus (@studioaccantus)

30 listopada 2017 roku-ten dzień i emocje z nim związane na długo zapadną mi w pamięć i już zawsze ten dzień będzie mi się kojarzył ze Studiem Accantus i Natalią Piotrowską. Mam nadzieję niedługo pójść na kolejny koncert Studia Accantus i spędzić kolejny niesamowity wieczór, a póki co wyczekuję kolejnych piosenek, a duża ich część potrafi mnie zaskoczyć. Oczywiście w pozytywny sposób ;)

2 komentarze:

Publikując komentarz zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych, takich jak nazwa użytkownika czy adres e-mail, zgodnie z rozporządzeniem art. 6 ust. 1 lit. a RODO. Dane te są przetwarzane w celu opublikowania komentarza na blogu oraz do celów statystycznych.