Książę Laurent-ofiara czy winowajca?


29 marca belgijski parlament miał głosować nad propozycją rządu, by zredukować finansowanie księcia Laurenta z Belgii.

Propozycja rządu pojawiła się po tym, jak książę Laurent spotkał się z chińskimi dyplomatami w lipcu 2017 r. bez zgody rządu, co jest sprzeczne z prawem z 2013 r., które mówi, że członek rodziny królewskiej nie może spotkać się z zagranicznymi urzędnikami bez zgody rządu. Ta sama ustawa z 2013 r. Daje również parlamentowi możliwość obniżenia kwoty pieniężnej przyznawanej co roku członkom rodziny królewskiej.

Aby przekonać Parlament do głosowania przeciwko tej propozycji, książę Laurent napisał emocjonalny list, który został przedstawiony podczas sesji. W tym liście obwinia swój status członka rodziny królewskiej i mówi, że jego rodzina i polityka uniemożliwiły mu żyć tak, jak chciał.

Książę Laurent na kilka dni przed głosowaniem w jego sprawie

Napisał: "Większość z was nie wie, a wielu udaje, że o tym zapomniało: od wczesnej młodości moje istnienie służyło mojemu bratu, mojej rodzinie i państwu. Nie pracowałem tak, jak chciałem, ani nie opracowałem projektów, które mogłyby dać mi pewną niezależność. Musiałem nawet poprosić o pozwolenie na zawarcie małżeństwa i do dziś otrzymuję zapłatę, że poślubiłem kobietę, którą kocham, ale nie ma tytułu ani fortuny. To uposażenie, które ludzie mówią, że chcą ograniczyć lub znieść w wyniku politycznych lub medialnych wiatrów, jest ceną życia, ceną mojego życia, które już jest za mną w dużej mierze. "

"Oczywiście nie jestem bez winy i jestem pierwszym, który zdaje sobie sprawę z tego, że ludzie, którzy mają znacznie mniej niż ja, przechodzą jeszcze trudniejszy los. Ale nie sądzę, aby inny obywatel tego kraju był instrumentalizowany z takim uporem przez całe życie, a jego projekty stale pokrzyżowane przez jego rodzinę i "rażące niedbalstwo" niektórych władz politycznych, jak ostatnio potwierdził Trybunał Kasacyjny. "

Powiedział także, że decyzja ta spowoduje "poważne, trudne uszkodzenie w naprawie".

Belgijski Parlament

Na nieszczęście dla księcia Laurenta jego list nie przekonał większości parlamentarzystów, ponieważ 93 głosowało za wnioskiem, 23 głosowało przeciw, a 10 wstrzymało się od głosu.

Posłanka Sonja Becq powiedziała: "Prosimy obywateli o przestrzeganie zasad. Dotyczy to również członków rodziny królewskiej. Muszą wypełnić swoje zobowiązania." Inny poseł Patrick Dewael wyraził to samo zdanie: "Członkowie rodziny królewskiej nie są zobowiązani do wnioskowania o darowiznę. (...) Książę nie może użalać się nad sobą. "

Porównano także sytuację z siostrą księcia Laurenta, księżniczką Astrid, która również otrzymuje pieniądze i reprezentuje rodzinę królewską w wielu wydarzeniach: "Jego siostra otrzymuje darowiznę i szanuje (zasady postępowania). Istnieją zasady. Jeśli chcesz je uszanować, są wystarczająco jasne. "

Oznacza to, że w przyszłym roku książę Laurent straci 15% swojej darowizny, czyli około 46 000 €. Do tej pory, Laurent otrzymywał 307 000 € od rządu każdego roku.

To nie był pierwszy raz, kiedy książę został skrytykowany za podobne wydarzenia, takie jak dyplomatyczne kontakty z Libią czy wizyta w Demokratycznej Republice Konga bez zgody rządu w 2011 roku.

***

PS: Przepraszam za kilkudniową nieobecność-zdecydowałam się na nieco odpoczynku od bloga. Z tego powodu nie pojawiła się seria wielkanocna-spodziewajcie się jej za rok. Najbliższe dwa tygodnie będą dla mnie nieco ciężkie na studiach i z tego powodu blog może nie funkcjonować tak jak bym tego chciała, mam jednak nadzieję, ze mnie zrozumiecie-też jestem tylko człowiekiem.

Źródła zdjęć: Belga Image

7 komentarzy:

  1. Moim zdaniem winowajca, powinien tak jak każdy obywatel przestrzegać prawa niech się nuczy że nie jest ważniejszy od innych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam do mnie na nowo powstałego bloga.
    https://danishroyalfamily.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zasady są jasne a on ich nie przestrzega , inni potrafią a jeśli on chce inaczej to może zrezygnować na rzecz normalnego życia jak każdy obywatel

    OdpowiedzUsuń
  4. W zasadzie to po części może czuć się skrzywdzony,bo jednak jego życie zostało nie przez niego zaplanowane i nie ma wyboru.Ale gdyby zabrał się do pracy i przestał nad sobą użalać,zobaczyłby, że nie jest tak mu źle. I powstrzymałby się od manifestacji politycznych.Chyba nie rozumie co to komuna i dyktatura.

    OdpowiedzUsuń

Publikując komentarz zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych, takich jak nazwa użytkownika czy adres e-mail, zgodnie z rozporządzeniem art. 6 ust. 1 lit. a RODO. Dane te są przetwarzane w celu opublikowania komentarza na blogu oraz do celów statystycznych.