Tydzień z księżną Martą-jej dzieciństwo i młodość


Wczoraj poznaliście rodzinę księżnej Marty, a dziś zobaczymy jak wyglądało ich codzienne życie  Sztokholmie.



Rodzina prowadziła spokojne życie-pozwalał im na to fakt, że książę Carl był dopiero trzecim synem króla-nie poświęcano jego rodzinie tyle uwagi co rodzinie następcy tronu. Rodzina jednak i tak w jakimś stopniu uczestniczyła w życiu dworu i była obserwowana przez media, szczególnie, że żona księcia, Ingeborg, przez jakiś czas pełniła rolę pierwszej damy. Po za tym była podziwiana za to, że radziła sobie z trudnościami ekonomicznymi, do których doszło w momencie, gdy bank, w który zainwestowali, upadł w 1922 r., przez co musieli sprzedać dom. Była przedstawiana jako symbol żony i matki w wielu czasopismach i przez wiele lat była najpopularniejszym członkiem domu królewskiego.




Dzieci były uczone w domu przez prywatnych nauczycieli. Szczególny nacisk kładziono jednak na naukę obowiązków domowych: księżniczki od najmłodszych lat miały własne obowiązki domowe, a w letniej rezydencji we Fridheim, miały domek, gdzie same przyrządzały prawdziwe jedzenie, sprzątały oraz uprawiały ogródek-każda z nich miała własny fragment pola. Czteroletnia księżniczka Marta powiedziała komuś, że chciałaby na nim wyhodować śledzie i ziemniaki-rzeczy, które z chęcią kupiłby jej ojciec.




Czwórka książęcych dzieci nie uczyła się sama-towarzyszyło im kilkoro innych dzieci z zaprzyjaźnionych rodzin. Dziewczynki uczono rzeczy, które kojarzone są z wychowaniem dzieci w wyższych sferach: języka francuskiego, gry na pianinie i baletu. Po konfirmacji, księżniczki zaczęto uczyć opieki nad dziećmi i gotowania. Marta otrzymała po za tym formalne wykształcenie w dziedzinie opieki nad dziećmi i uczęszczała na lekcje szycia. Mimo że każdy dzień wypełniały obowiązki szkolne i domowe, dzieci miały sporo czasu na zabawy.





Rodzice chcieli by dzieci prowadziły proste, zwyczajne życie oraz by były przygotowane na życie poza dworem królewskim, choć dwóm z ich córek miało się to nie do końca przydać, a księżniczce Astrid nieco wytykano to, że uczono ją opieki nad dziećmi i gotowania, a nie przygotowano jej do pełnienia roli królowej. Któż jednak mógł się spodziewać, że zostanie żoną następcy tronu, gdy jej ojciec był na odległym miejscu w linii sukcesyjnej?



Spośród dzieci, z księżną Ingeborg najmocniejsza więź łączyła księżniczkę Martę, która wyrosła na najbardziej towarzyską i pewną siebie spośród rodzeństwa.


Po ślubie najstarszej z nich, Margarethy, prasa zaczęła snuć przypuszczenia z kim mogłaby się związać Marta i Astrid. Wśród potencjalnych kandydatów byli następcy tronów Wielkiej Brytanii, Norwegii i Belgii. O dziwo Astrid łączono z norweskim księciem Olavem, a Martę z belgijskim-Leopoldem! Jak się miało okazać później było zupełnie na odwrót. Ale to już temat na kolejne notki.


6 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia. Czekam na dalsze notki.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. rewelacyjny artykoł przepiękne zdjęcia.widac że włożyłas mnóstwo pracy i serca

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie przeczytałam poprzednią notkę z tego cyklu. Bardzo mi się podoba, przy okazji ciesze się,ze nasze posty zbiegły się w podobnym czasie bo już w przyszłym miesiącu, pojawi się u mnie post m.in o bracie Marty.

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. To było prawdziwie pożyteczne wychowanie,choć raczej nie dla księżniczek. Ale na pewno obowiązki domowe nauczyły ich dyscypliny i może dlatego tak ludzie kochali Ingeborg,Marthę czy Astrid,że doskonale rozumiały ich pracę.

    OdpowiedzUsuń

Publikując komentarz zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych, takich jak nazwa użytkownika czy adres e-mail, zgodnie z rozporządzeniem art. 6 ust. 1 lit. a RODO. Dane te są przetwarzane w celu opublikowania komentarza na blogu oraz do celów statystycznych.